Surowce
Ropa Crude Oil
Do sporych rozmiarów wzrost cen ropy wystąpił na rynku płynnego paliwa. 11,26% - taką stopą zwrotu mogą pochwalić się inwestorzy mający długie pozycje na kontraktach na rynku surowcowym. Duża w tym zasługa, także danych makroekonomicznych, które wsparły akcję popytową. Bowiem , w środę okazało się, że ponownie stan zapasów ropy uległ zwiększeniu do poziomu 0,7 mln, wobec oczekiwanego stanu na poziomie 0,3 mln. Zdaniem analityków JP Morgan rynek ropy po wielu miesiącach, jeśli nie latach, wreszcie jest zrównoważony. Za baryłkę trzeba zapłacić ok 45 dolarów i zapewne ta cena utrzyma się w najbliższym czasie. Z gruntu analizy technicznej, nadal preferowane są długie pozycje(kupno). Przed spadkami broni poziom 42,00, który jest dodatkowo potwierdzony linią trendu wzrostowego., dlatego w okolicy w/w poziomu należy się spodziewać wzmożonej akcji popytowej windującej kurs na poziom 45,00 i w dalszej perspektywie kolejno na poziom 50,00 i 57,00. W przypadku negacji wariantu pro wzrostowego, czyli przełamania poziomu 42,00, cena baryłki ropy może spaść do poziomu 39,00-39,50. Wykres: ropa
Metale
Złoto Gold
Po długiej hossie na rynku złota, nadszedł czas na realizację zysków, czego rezultatem było wygenerowanie korekty spadkowej sięgającej poziomu 941,40. Ostatecznie w ciągu tygodnia posiadacze złotych sztabek stracili 5,59% wartości. W poprzednim tygodniu sygnały napływające na rynek zapowiadały kontynuację wspaniałej passy byków. Po przełamaniu psychologicznego poziomu 1000 dolarów za uncję, droga na wyższe poziomu została otwarta. Jednak inwestorzy przystąpili do sprzedaży.
W światowej gospodarce jest dzisiaj właściwie jedna wiadoma: że zanim będzie lepiej, będzie niestety gorzej. To dlatego analitycy zapowiadają nadal popyt na złoto. Nikogo nie powinno zaskoczyć, jeśli cena złota znów sięgnie 1000 dolarów.
W pierwszej połowie tego roku wzrost cen złota jest niemal pewny. Główny powód to, tak jak w przypadku ropy, coraz większy spadek tempa rozwoju gospodarki USA. A w sytuacji, kiedy państwo coraz głębiej wchodzi w gospodarkę, kupowanie akcji wydaje się pozbawione sensu.
Obecnie testujemy ważny poziom wsparcia 931,00, będący 61,8% zniesieniem fali wzrostowej, dlatego jest to okazja dla byków, które będą chciały wywindować kurs na poziom 962,00. W rejonie w/w poziomu powinna się rozstrzygnąć sytuacja, co do dalszego przebiegu wahań kursu. Bowiem przełamanie poziomu 962,00, oznaczałoby dalsze wzrosty kursu w rejon 980 i w dalszej perspektywie na poziom 1005.
Moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest kontynuacja spadku kursu w rejon 920 i w dłuższym horyzoncie czasowym na poziom 890. Wykres: złoto
Srebro Silver
Podobna relacja zaszła na rynku srebra. Notowania kontraktów na srebrzysty metal staniały o 10,93%. Obecnie występuje presja podażowa, dlatego w najbliższych dniach handlu należy spodziewać się dalszego spadku cen metalu. Celem niedźwiedzi jest poziom 1190, który jest dodatkowo wzmocniony linią trendu wzrostowego, dlatego w/w poziom będzie stanowić silną barierę dla niedźwiedzi, chcących osunąć kurs na niższe poziomy.
Dopiero przełamanie poziomu 1350, stanowiłoby popytowy impuls dla inwestorów. Wtedy cena metalu może sięgnąć ponownie poziomu 1450. Wykres: silver
Indeksy
S&P500
W dalszym ciągu niedźwiedzi królują na parkiecie. Główny indeks zanurkował 4,76% względem zamknięcia z poprzedniego tygodnia. Prezydent Barack Obama przyrzekł zmniejszenie deficytu budżetowego o połowę w ciągu czterech lat i obiecał, że jego administracja będzie dbać o dyscyplinę fiskalną, in Deficyt budżetowy za miniony rok, odziedziczony po administracji poprzedniego prezydenta Busha, przekroczył bilion dolarów, a w tym roku, jak przewiduje administracja, osiągnie półtora biliona. Niektórzy prognozują, że może być jeszcze wyższy. Obama podkreślił, że kraj nie może znieść bez końca takiego deficytu. Zapowiedział redukcję wydatków na nieskuteczne programy rządowe i uchylenie ulg podatkowych dla firm przenoszących produkcję za granicę. Administracja liczy też, że uda się zmniejszyć wydatki na wojny w Iraku i Afganistanie.
Posunięcia rządu USA zadowoliły inwestorów, czego rezultatem były zwyżki kursu. Jednak optymizm na długo nie zawitał.
Już na drugi dzień, inwestorzy dowiedzieli się, że istnieje groźba upadłości GM i Chrysler’a. Pojawił się także wariant drugi. Doradcy resortu skarbu USA biorą poważnie pod uwagę możliwość objęcia General Motors i Chryslera ustawową ochroną przed wierzycielami. Jednak wymaga to bardzo dużych nakładów finansowych, których nie chcą udzielić banki. Powyższa wiadomość wywołałą falę wyprzedaży.
Dodatkowo AIG ma znowu straty, a to oznacza, iż może zbankrutować, jeśli nie dostanie od rządu kolejnej pomocy finansowej. Najniżej od 14 lat spadł też kurs General Electric, który według analityków Deutsche Banku może zrezygnować z wypłaty dywidendy, aby pomóc swojej spółce finansowej GE Capital.
Analitycy podkreślają, że inwestorzy obawiają się obniżania rekomendacji dla sektorów szczególnie wrażliwych podczas recesji. Szczególnie obawia się o sektory surowcowy i technologiczny, stąd spadki HP i Intela. Następnie napłynęła wiadomość, że sytuacja gospodarki w USA będzie w tym roku najgorsza od 30 lat. Pierwsze dobre dane z Ameryki pojawią się w III kwartale. O prawie 2% skurczy się amerykańska gospodarka w 2009 roku (najbardziej od 1946 roku). W sumie cała recesja zmniejszy produkt krajowy brutto USA o prawie 3%, najbardziej od czasów recesji z lat 1973 – 1975. To prognozy jednego z największych ośrodków badawczych w USA – National Association for Business Economics ( NABE).
W porównaniu z poprzednimi szacunkami, z listopada, pogorszyły się przewidywania dla siły napędowej tamtejszej gospodarki – konsumpcji prywatnej, która w tym roku ma spaść o 1,3% (według prognozy listopadowej o 0,2%). To z kolei wynik szybko rosnącego bezrobocia – na początku 2008 roku stopa bezrobocia w USA wynosiła 4,8%, w styczniu 2009 roku sięgnęła już 7,6%, a według prognoz NABE na koniec tego roku wyniesie 9%. W tym roku pracę straci 3,2 miliona Amerykanów.
Nie widać ożywienia także w sektorze nieruchomości – liczba rozpoczętych budów w 2009 roku wyniesie 630 tysięcy, najmniej w 50-letniej historii badań. Już wstępne dane o gospodarce za czwarty kwartał pokazały, że Ameryka nie ma podstaw do wzrostu. Sprowadzony do ujęcia rocznego spadek PKB wyniósł 3,8%, mniej niż oczekiwano, ale lepszy wynik był zasługą wyższych od oczekiwań zapasów. A to oznacza, że firmy nie mogą sprzedać swoich produktów, więc nie będą inwestować ani zatrudniać nowych pracowników. Ekonomiści wierzą jednak, że warty 800 mld dol. plan pobudzenia gospodarki zwiększy chęć do konsumpcji stanowiącej prawie 70% tamtejszego PKB.
Z prognoz NABE wynikają także dwa pozytywne wnioski – pierwszy to taki, że koszty życia w USA spadną w tym roku o 0,8%, głównie dzięki tańszym surowcom. Drugi to fakt, że to w USA dostrzeżemy pierwsze oznaki ożywienia (produkt krajowy w ujęciu kwartalnym będzie rósł już od trzeciego kwartału 2009 roku), a następnie podniosą się gospodarki Chin i Kanady. Ale solidnego ożywienia gospodarki ciężko oczekiwać wcześniej niż w roku 2010.
Gwoździem do trumny okazały się dane indeksu instytutu Conference Board, obrazujący nastroje amerykańskich konsumentów, który spadł w lutym do rekordowo niskiego poziomu 25 pkt. Analitycy spodziewali się, że indeks będzie o 10 punktów wyższy. W styczniu po korekcie indeks zaufania konsumentów osiągnął poziom 37,4 pkt. Dodatkowo,liczba domów sprzedanych na rynku wtórnym w USA spadła w styczniu z 4,74 do 4,49 miliona. Analitycy prognozowali, że liczba ta wzrośnie do 4,79 miliona. W przyszłym tygodniu nadal powinna utrzymać się presja podażowa. Bieżącym celem niedźwiedzi jest poziom 650. Wzrostów broni poziom 780. Ewentualne przełamanie w/w poziomu oznaczałoby dalsze wzrosty kursu na poziom 800 i w dalszej perspektywie na poziom 850. Wykres: SP500
Kontakt z analitykiem: kw@ftscapital.com
Niniejsze opracowanie nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Stąd FTS Capital Group oraz autor nie ponoszą odpowiedzialności za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego opracowania.